Większość z nas, o ile nie wszyscy, mamy już dość czytania, słuchania i mówienia o pandemii i wszystkich urokach oraz stresach z nią związanych. Nie zamierzam więc rozpisywać się o tym w jak stresujących czy trudnych czasach przyszło nam żyć, ale co dobrego z tego nowego życia możemy wziąć.  To dobry czas na podsumowanie, zwłaszcza, że mija rok, odkąd zostaliśmy zamknięci na dwa tygodnie. Spójrzmy co wspólnego mają ze sobą wino, pandemia i śpiew 🙂

Wino i śpiew

Jaki związek ma pandemia z winem pisać nie będę. Natomiast sporym zaskoczeniem było dla mnie powiązanie pandemii ze śpiewam. Dużo osób zgłasza się do mnie na lekcje śpiewu.  Zaczęłam zastanawiać się dlaczego teraz tak dużo osób chce śpiewać?  Odpowiedzi są proste.

i pandemia

Pandemia przypomniała nam trochę  o sobie samych. Chciał – nie chciał, musiał spędzić ze sobą więcej czasu niż zwykle. Pojawiło się pytanie z serii: jak przetrwać pandemię i zwariować.  Wcześniej wspomniany trunek rzeczywiście był jednym ze sposobów, ale sporo osób zaczęło poszukiwać czegoś co redukuje stres, jest przyjemne i daje możliwość rozwoju osobistego. Dużo osób powróciło do tworzenia muzyki, gry na instrumentach oraz właśnie śpiewu. No cóż, nie od dziś wiadomo, że muzyka łagodzi obyczaje, ale jaki pozytywny wpływ ma śpiew na nas i dlaczego właśnie w czasach pandemii stał się  tak istotny?

Śpiew ma całe mnóstwo zalet

Po pierwsze poprawia odporność organizmu, co w czasach pandemii stało się priorytetem. I wcale nie trzeba śpiewać radosnych piosenek, aby podciągnąć system odpornościowy. Badanie, które tego dowiodło, przeprowadzone zostało na chórzystach śpiewających requiem (utwór żałobny) Mozarta. Tutaj pełny opis tego eksperymentu.

Po drugie, śpiew uwalnia endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia.  Śpiewając mamy dobre samopoczucie, jesteśmy zadowoleni.  Podobnie jak w  sporcie. Albo po zjedzeniu tabliczki  czekolady, z tym, że czekolada tuczy, a śpiew odchudza. Podobnie jak w sporcie, w śpiewie tracimy kalorie!

Czujesz się świetnie, jesteś szczęśliwym człowiekiem, dobrze wyglądasz i jesteś zdrowy. Jeśli jeszcze nie przekonałam cię do śpiewania, oto ostatni argument.

Śpiew redukuje poziom stresu oraz jesteśmy mniej podatni na depresję. Nie wypada dziś powiedzieć, że to koronny argument, nazwijmy go więc tym najważniejszym. Przynajmniej dla mnie, bo nie lubię jak zbyt duży stres pojawia się w moim codziennym życiu. A stres to dość bliski kolega pandemii.

Podsumowując, dlaczego właśnie w pandemii warto ćwiczyć śpiew. Jak śpiewasz wspomagasz odporność organizmu, redukujesz stres, pozbywasz się depresji i jesteś szczęśliwy Warto śpiewać,  nie ważne, czy robisz to profesjonalnie czy amatorsko. Nie od dzisiaj przecież wiadomo jest, że śpiewać każdy może.  

Leave a comment