Jeśli chcesz zostać dobrym mówcą, inspirować do działania, zarażać innych swoją energią i utrzymać uwagę słuchaczy, pozbyć się stresu i osiągnąć cel wszystkich szkoleń z wystąpień publicznych, w których bierzesz udział, nie możesz zlekceważyć oddechu. Od oddechu zaczyna się twoje życie i na nim kończy.  Od oddechu zaczyna się twoje wystąpienie. Za każdym razem zanim wypowiesz słowo, publicznie lub nie, bierzesz oddech. Informacja o chęci komunikacji z mózgu trafia do ciała, które bierze oddech. Oddech powiązany jest z emocjami i z tym w jaki sposób zamierzasz coś wyrazić. To twoje ciało i oddech decydują o tym jak będzie brzmiało twoje przemówienie, rozmowa, twój głos.

O oddechu zostało powiedziane i napisane tak dużo, że wydaje się, że nie ma  już o czym mówić.  Poza tym wszyscy oddychamy, lepiej lub gorzej, ale przy życiu jesteśmy utrzymani. Ba! Nawet potrafimy rozmawiać, mówić, a czasem nawet krzyknąć , jeśli sytuacja tego wymaga. Do czego więc się przyczepić?

Do przyjaźni. Chcę, abyście zaprzyjaźnili się ze swoim oddechem. Traktowali go jak swojego najlepszego przyjaciela. Przestali analizować, kontrolować, skupiać się na technikach, zastanawiać czy to już czy jeszcze nie. Przestańcie się spinać, napinać, wypychać powietrze, wyciskać, uderzać, usztywniać, wysilać. Spróbujcie natomiast się otworzyć, jak w towarzystwie dobrego przyjaciela, poczuć delikatną obecność powietrza, pozwolić mu być czerpiąc z tego przyjemność. Przyjemność, jak z bycia ze swoim najlepszym przyjacielem. Pozwólcie sobie na głęboką i szczerą relację, na bycie razem.  Nie odkładajcie tej przyjaźni na lepsze czasy, na bardziej sprzyjające warunki atmosferyczno – polityczne, na moment kiedy będziecie mniej zapracowani. Oddech jak dobry przyjaciel pomaga w stresie, w bólu, w radości i zawsze jest po waszej stronie, pomagając przejść jak najlepiej przez trudne momenty w życiu. Czy tak nie zachowuje się prawdziwy przyjaciel? Oddech jest z wami zawsze i wszędzie, Od momentu urodzin do ostatniego tchnienia. Bądźmy jego świadomi, otwórzmy się na dobro, które niesie, a każde przemówienie będzie sukcesem.

I jeszcze na koniec prawdziwa anegdota. Moje guru wokalne, Aldona Krasucka, opowiedziała mi historię, z czasów, kiedy była dyrektorem muzycznym przedstawienia „Czas nas uczy pogody” w reżyserii Krzysztofa Materny. Aktorzy- amatorzy – seniorzy, w rockowych aranżacjach śpiewali polskie przeboje. Życie nie każdego z tych wspaniałych aktorów, zawsze traktowało uprzejmie, więc pojawiły się różne napięcia i oddech, podczas tych lat, też uległ spłyceniu (co zresztą zdarza się większości osób, które uczę). Do rockowych aranżacji potrzebny był rockowy luz i elastyczność, którą w ponapinanych przez lata ciałach, trudno było uzyskać. Próbowano tańca, gimnastyki i nie pamiętam czego jeszcze, ale wszystko jakoś nie chciało działać. Aldona rozpoczęła więc pracę nad oddechem. I stał się cud! Nagle wszystkie mięsnie i organy przez tyle lat średnio dotlenione, zaczęły oddychać. Energia zaczęła powracać, ciała zaczęły się rozluźniać i rockowy styl, który wydawał się trudny do osiągnięcia, nagle stał się bułką z masłem! Kobiety zaczęły kolorowo się ubierać, a energii i witalności, która popłynęła ze spektaklu pozazdrościć może niejeden 30 latek. Dalszy komentarz jest zbędny, pozostaje życzyć wam wspaniałej przygody, jaką daje przyjaźń z oddechem, jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi!

Leave a comment